sobota, 4 kwietnia 2015

Sześć.

     Czas wlókł się niemiłosiernie. Czułam, że działało to na moją niekorzyść, a na pewno już na niekorzyść bruneta, który teraz leżał spokojnie i nie dawał oznak życia. Zaczęłam nerwowo chodzić w okół sali, od czasu do czasu zerkając na zegar. Nie mogłam dłużej czekać, byłam gotowa wezwać policję, karetkę, zmobilizować wszystkie siły, aby to się skończyło. To było ponad moją cierpliwość. 
Wyciągnęłam z kieszeni komórkę, która na moje nieszczęście miała pęknięty ekran w wyniku upadku, ale działała, więc pospiesznie zaczęłam wystukiwać numer alarmowy. Dzieliły mnie milimetry od naciśnięcia klawiszu zadzwoń, kiedy na karku poczułam czyiś oddech..
     - Nie radzę - powiedział poważnym tonem barman i dosłownie czułam jak przez moje ciało przechodzi zimny dreszcz. Przełknęłam ślinę i spojrzałam na jego oczy, który biły chłodem i złością. Mogłam się domyślić, że nie będzie zadowolony, że ktoś zdemolował mu bar, a wzywając gliny nie pomogę sobie, a na pewno nie jemu. Spuściłam wzrok i zablokowałam ekran komórki. Następnie mężczyzna odsunął ode mnie i przysiadł na krześle barowym popijając wodę.
     - David jestem - przedstawił się i wyciągnął ku mnie rękę. Nie przypominał już miłego gościa, który serwował piwo w najbliższej okolicy. Wyglądał.. groźnie. Nie mogąc dłużej znieść już tej atmosfery, podeszłam do Matta i jeszcze raz próbowałam go obudzić. Kiedy nic nie zadziałało po prostu usiadłam po turecku koło niego i ucisnęłam jego dłoń. Była ciepła, duża, a kiedy jej się przyjrzałam zobaczyłam wiele blizn. Na pewno miał ich więcej na swoim ciele, a to za sprawą swojego stylu życia. 
     Musiałam odświeżyć umysł i załatwić potrzeby fizjologiczne, więc spytałam się Davida gdzie jest toaleta, a po wskazaniu ręką od razu do niej poszłam. Przemyłam twarz zimną wodą, następnie osuszyłam ją i poszłam za potrzebą do ubikacji. Wydawało mi się, że nie minęło dużo czasu, spłukałam wodę, umyłam ręce i miałam zamiar wrócić do chłopaka, kiedy za drzwiami usłyszałam dziwne odgłosy, rozmowy, dźwięki. Nie byłam pewna co tam się działo. Jeśli Matt był w niebezpieczeństwie musiałam tam iść, ale z drugiej strony strach sparaliżował całe moje ciało. Nie mogłam wykonać żadnego ruchu. Byłam blisko drzwi, kiedy gwałtownie się otworzyły i sprawiły, że nad głową zobaczyłam milion gwiazd..
     Okropnie bolała mnie głowa kiedy próbowałam otworzyć oczy. Za pierwszym razem nie udało mi się zorientować gdzie jestem, choć miałam wrażenie, że daleko od baru, za drugim kiedy mój wzrok przyzwyczaił się do tego mroku zorientowałam się, że leże na tylnej kanapie jakiegoś większego samochodu. Byłam zdezorientowana, zaschło mi w ustach i czułam, że lada moment a znowu odlecę. Kierowca chyba dostrzegł, że się przebudziłam, bo szepnął coś do swojego pasażera, a następnie wspomniany kierowca gwałtownie zahamował. Drzwi otworzyły się, a koło nich stanął Matt. Uśmiechnęłam się mimowolnie, choć nadal nie wiedziałam co się właściwie wydarzyło. Pomógł mi usiąść i dał butelkę z wodą. 
     - Dziękuje - wychrypiałam i spojrzałam w jego oczy. Mogłam bym przysiąc, że na chwilę widziałam w nich smutek i troskę. Usiadł koło mnie i kazał kierowcy jechać dalej. 
Jechaliśmy dłuższy czas i co chwila nasuwały mi się nowe pytania, jednakże czułam, że to nie jest dobry moment, aby się wszystkiego dowiedzieć, przede wszystkim nie byłam do końca przekonana czy tego chce. Oparłam głowę na jego ramieniu i odpłynęłam w błogi sen. 
     Ponownie obudziłam się dopiero  w łóżku. Znowu nie wiedziałam gdzie się znajduję, ani kto pozbawił mnie ubrania,  by ubrać mnie w męsku koszulkę. Dziwne, że można być tak zmęczonym, że robią z człowiekiem co chcą.  Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Była to z pewnością sypialnia i to nie byle jakiego motelu. Na ścianie zauważyłam ramki ze zdjęciami, co jeszcze bardziej zbiło mnie z tropu. Dopiero kiedy dostrzegłam stolik nocny, zauważyłam też kartkę, szybko wzięłam ją do ręki i odczytałam na głos.. jak się obudzisz, zapraszam do kuchni piętro niżej, Matt. Powolnymi ruchami, bo czułam każdy mięsień w swoim ciele, zeszłam na dół.
      Wówczas kiedy wzrok trojga ludzi zmierzył mnie od góry do dołu, uświadomiłam sobie, że mam na sobie tylko majtki i czyjąś koszulkę. Próbowałam ją naciągnąć do granic możliwości, ale i tak sięgała mi ledwo za pośladki. Czułam zażenowanie, jednocześnie na moje poliki wkradły się rumieńce. Chciałam się wycofać, ale brunet wskazał ręką wolne miejsce, więc szybkim krokiem podeszłam do niego i usiadłam na wskazane krzesło.
    - Jedz, musisz nabrać sił, Matt mi wszystko opowiedział - na początku nie mogłam zrozumieć, co mówiła do mnie blondynka siedząca na przeciwko, popijając przez słomkę sok jabłkowy, ale kiedy dobrze się zastanowiłam to przypomniałam sobie moje bolesne spotkanie z drzwiami. Musiałam mocno dostać, skoro straciłam przytomność i niewiele pamiętałam. Uśmiechnęłam się tylko i sięgnęłam po kanapkę z szynką i pomidorem. 
     - Amando, to są moi przyjaciele, Robert i Sara - odparł Matt i wziął spory łyk napoju, zaś jego znajomi podali mi ręce w celu zapoznania się. Robert rozbawił towarzystwo swoimi żartami do tego stopnia, że rozbolał mnie brzuch od śmiechu. Pomogło mi się to zrelaksować i przyznać przed samą sobą, że przyjaciele Matta są sympatyczni i nic mi złego z ich strony nie grozi. Jednak nie umknęło mojej uwadze, że brunet siedział większość czasu zamyślony. Czy mogłam się dziwić? Zbyt wiele się wydarzyło w tak krótkim czasie. 
      Po skończonym posiłku, odłożyłam swój talerz i szklankę do zlewu, a Robert i Sara zostawili nas samych w pomieszczeniu. Teraz byłam już przekonana, że to czas na poważną rozmowę.
~*~
Hej. Zostawiam Wam do przeczytania  mój nowy rozdział, a przy okazji chciałabym życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych., samych radosnych dni :) Buźka :*

3 komentarze:

  1. Hej, kochana ;*
    Dziekuję za komentarz, bo już myślałam, że opuściłas mnie i w ogóle ;P wiem że jestem trochę dziwna xDD
    Och, jak fajnie się złożyło. że ja akurat weszłam na neta, Prezczytałam Twój komentarz i od razu tu weszłam. Skoro mam czas - mogę wreszcie przeczytać i Twój rozdział, prawda? ;D
    Czytając początek nie bardzo rozumiałam, co tak mogło się stać. Z drugiej strony nieco dziwne, że Dawid zabronił jej zadzwonić na policję. A gdy tak wypuścił ją do łazienki - tam przecież mogła zadzwonić, nie pomyślał o tym? Wiedziałam, że się coś wydarzy! Czułam to! Gdy dostała z drzwi...już pmyślałam, że to będzie porwanie. Więc czytałam dalej by dowiedzieć się, co się z nią stanie. Także myślałam, że Matt nie żyje,
    A już myślałam, że to porwanie... Cóż, ja też bym się spaliła ze wstydu, gdybym ocknęła się przebrana w ciuchy, które tak naprawdę wiele nie zakrywają, i na dodatek inni patrzyli na nią ...
    Cóż, rozdział mi się podobał, bo na samym początku nasunęło mi się wiele pytań, i już byłam pewna, ze coś złego jej się stanie, a tu mnie zaskoczyłaś. Czyli rozdział wcale nie jest przewidywalny i bardzo dobrze

    Pozdrawiam ;*

    .........................................................................................
    WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal się zastanawiam, co takiego zaszło w tymm barze, bo sytuacja, pomimo nie tak złych efektów, jak się początkowo wydawało, wciąż nie jest do końca jasna. I jeszcze ten cały David - co za dziwny człowiek! Bałam się, że Matt nie żyje, ale najwyraźniej odzyskał przytomność i stoczył jakąś walkę z tym całym barmanem, skoro Amanda słyszała dziwne dźwięki. Może David chciał jej zrobić krzywdę, a Matt go powstrzymał, jednak nie dało się uniknąć tego nieprzyjemnego incydentu z drzwiami. Cóż, najważniejsze, że nasza dwójka wyszła cało z opresji, chociaż nie jestem do końca przekonana, czy długo będą bezpieczni.
    Faktycznie, Robert i Sara wydają się sympatyczni, w każdym razie musieli zareagować na prośbę Matta, bo podejrzewam, że to on wezwał pomoc z ich strony. Co prawda to dość upokarzające, że Amanda była cały czas nieprzytomna i ktoś ją rozebrał i położył do łóżka - ja na jej miejscu też spaliłabym się ze wstydu - ale pociesza mnie świadomość, jak bardzo Matt, wbrew pozorom, troszczy się o swoją towarzyszkę. Ona zresztą też, bo w chwili zagrożenia myślała głównie o nim. Zabawne, że dopiero w sytuacjach wyjątkowych ujawniają się nasze prawdziwe uczucia :) Może ta dwójka jest sobie bliższa niż sądzi.
    Zakończyłaś w takim momencie, że teraz będę niecierpliwie czekała na ciąg dalszy :D Rozdział bardzo udany i dynamiczny, więc poproszę o więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! :*
    Zacznę od tego, że bardzo się cieszę, że poinformowałaś mnie o nowym rozdziale! :D Tak jak jest łatwiej, haha. :D Jeszcze wspomnę, że podoba mi się nowy szablon. :) Idealnie tu pasuje. ^^
    Rozdział jak zwykle bardzo mi się spodobał! :) Ta historia ma coś w sobie, bardzo mnie wciągnęła i z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej mnie intryguje. :)
    Tyle się dzieje w tym jednym rozdziale i tyle spraw niewyjaśnionych! Budujesz teraz taką akcję, że chciałabym wciąż czytać i czytać to opowiadanie! Dlatego mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się niebawem! ^^
    Cieszę się, że Matt się obudził i wszystko z nim w porządku. :) Mam nadzieję, że powie dziewczynie wszystko i samą prawdę. Nie ma sensu, żeby kłamał i coś zatajał. Teraz i tak już za dużo wie.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny! <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy