czwartek, 5 lutego 2015

Pięć.

    Było mi zimno, a na dodatek do mojego nosa dochodziły nieprzyjemne zapachy dymu papierosowego. Przekręciłam się powoli na prawą stronę i zobaczyłam siedzącego na łóżku Matta z papierosem w dłoni. Wyglądał jakby się zamyślił, ale po paru sekundach wbił we mnie swoje czarne i przenikające oczy. Przymknęłam powieki, aby kontynuować sen, ale nie było mi już to dane.
    - Wiem, że jest wcześnie, ale musimy niedługo jechać - oznajmił, a w jego głosie było słychać lekką chrypkę. Odchrząknął dwa razy i dodał - Wszystko jest na dobrej drodze Amanda. Nie musisz się martwić, nie mam zamiaru zrobić ci krzywdy.
Przełknęłam głośno ślinę. Nie wiem co skłoniło bruneta do takich wyznań, może chciał aby czuła się bezpiecznie, ale wcale tak nie było. Zastanawiałam się jak zdradziłam swój niepokój względem jego. Odwróciłam się do niego tyłem i przykryłam po szyję kocem. Choć miał on za zadanie ogrzać moje ciało, nadal czułam przebiegające zimne dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.
     Kiedy słońce ledwo wychyliło się ponad horyzont, my już pakowaliśmy swoje torby do bagażnika auta. Miałam poczekać na Matta, gdyż on poszedł jeszcze zamienić parę słów z blondynką z recepcji, ale co to mnie obchodziło. Oparłam się o maskę samochodu i zaciągałam się rześkim powietrzem. Może motel słabo spełniał swoje funkcje, ale lokalizacja była idealna dla osób poszukujących spokoju i odpoczynku. Z lekkim rozczarowaniem spostrzegłam, że brunet wraca z powrotem, a na jego usta wkradł się ironiczny uśmieszek. Nawet nie chciałam się domyślać co przed chwilą robił. Gdy tylko wsiadłam do środka, zapięłam pas i odwróciłam głowę w stronę szyby.
     Droga mijała szybko, tylko zmieniały się miejscowości i tym samym mijane budynki i krajobrazy. Po wyjeździe z kolejnego miasta straciłam orientację i gdybym miała teraz wrócić nie wiedziałabym skąd przybyłam, a tym bardziej dokąd zmierzałam. Brunet głośno puścił muzykę z odtwarzacza i miałam wrażenie, że świetnie się przy tym bawił, ja zaś czułam jak napinają mi się wszystkie mięśnie ze złości. W końcu nie wytrzymałam i ściszyłam maksymalnie radio, Matt jednak roześmiał się i pokiwał głowę w geście niedowierzania. 
    - Już myślałem, że prędzej mnie pobijesz niż odważysz się ruszyć ten sprzęt, odważna jesteś, kotku - powiedział, po czym znowu skupił się na drodze, jednak we mnie frustracja zamiast zmaleć, wzrosła do olbrzymich rozmiarów. Dając upust moim emocjom walnęłam go w ramię i kazałam mu się zatrzymać na najbliższym parkingu. O dziwo nie sprzeciwił się i gwałtownie skręcił w lewo. Wariat, pomyślałam. Bez zbędnych słów opuściłam samochód i skierowałam się do niewielkiego baru, który na szczęście był otwarty. Wchodząc do środka poczułam zapach alkoholu i potu, a wnętrze przypominało małe pobojowisko, na dodatek na stołach drzemali wytrwali piwosze, z pustymi kuflami obok siebie.
      - Z deszczu pod rynnę. Co, słoneczko? 
     - Wal się Matt. Chciałam się tylko napić wody - rzuciłam w jego stronę, przewracając oczami. Podeszłam bliżej lady, za którą stał dosyć postawny mężczyzna z ciemnoblond włosami i tatuażami na prawej ręce.
      - Co podać, ślicznotko? - zapytał uprzejmie barman. Uśmiechnęłam się promiennie i poprosiłam o wodę. Na jego twarzy malowało się zdziwienie, ale o dziesiątej raczej nie sięga się po alkohol. 
      - A co dla ciebie, kolego? - Matt usiadł koło mnie na stołku przy barze i poprosił o colę z lodem. Dziękowałam w duszy wszystkim bóstwom świata, że nie wybrał jakiegoś trunku. Nie miałam prawa jazdy, ba, nawet nie umiałam uruchomić silnika.
     - Co was tu sprowadza? - zapytał mężczyzna wodzony ciekawością. Mogłam się założyć o stówę, że zna wszystkie sekrety miejscowych ludzi. Oparłam głowę o rękę i sączyłam pomału wodę, miałam nadzieję, że Matt się wypowie, sprzedając barmanowi wiarygodną bajeczkę. Niestety, przeliczyłam się.
     - Jesteśmy w drodze do.. - ciężko było mi kłamać, zwłaszcza, że mężczyzna wycierając szklankę zaczął patrzeć na mnie jakoś inaczej, podejrzliwie, - A zresztą niech pan zapyta mojego towarzysza, miejsce do którego się udajemy jest dla mnie tajemnicą. 
Matt poprawił się na krześle i spojrzał raz na mnie, raz na blondyna. Uśmiechnął się, po czym z całą pewnością siebie odparł, że jak niespodzianka to niespodzianka. I było po temacie. Zamieniliśmy jeszcze kilka słów z barmanem, zapłaciliśmy za napoje i powoli zaczęliśmy zmierzać do wyjścia. Brunet jednak przystanął i wyjrzał przez okno. Wyraz jego twarzy w jednej sekundzie zmienił się nie do poznania. Czy on był przerażony?, zdążyłam pomyśleć, po czym jak w zwolnionym tempie dobiegł do mnie i powalił na podłogę. Poczułam mocny ból w żebrach, a do moich uszu zaczęły dochodzić głośne dźwięki. Nie mogłam ich zidentyfikować,wszystko działo się szybko, byłam otępiona i nie mogłam się zorientować w sytuacji. Dopiero gdy w sekundzie wszystko ucichło, mogłam usłyszeć swoje myśli i dowiedzieć się co się właściwie stało. Odwróciłam głowę w drugą stronę gdzie leżał Matt, dopiero zauważyłam, że połową swojego ciała okrywał moje. W okół nas było pełno pocisków. Przeraziłam się jeszcze bardziej, bo to oznaczało, że ktoś chciał nas zabić. Próbowałam wziąć głęboki oddech, ale strasznie bolała mnie klatka piersiowa, ponadto Matt przygniótł mnie swoim ramieniem do podłogi. Resztkami sił zepchnęłam go z siebie i zaczęłam sprawdzać czy  jest ranny. Nie widziałam żadnej krwi ani kuli w jego ciele, przez ułamek sekundy mi ulżyło, ale potem uświadomiłam, że nadal jest nieprzytomny i nie wiedziałam z jakiego powodu.
~*~
Cześć ;* Wracam z kolejnym rozdziałem i mam nadzieję, że w końcu mam za sobą dłuższy zastój i brak weny. Niestety tam mam, że w głowie układa się idealna historia, a kiedy mam to "przelać" na klawiaturę nagle nic konkretnego nie mogę napisać. Czy mogłam napisać ten rozdział lepiej, a może mogło być gorzej? To zostawiam Waszej ocenie. Bardzo chcę dokończyć tę historię i wierzę, że mi się to uda, choć może to trochę potrwać. Pozdrawiam :>:*

5 komentarzy:

  1. Strzelanina? łoo.. przypadek? A może ktoś na nich poluje? Ale kto i dlaczego? A może po prostu znaleźli się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie? Pewnie się okaże. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam, że się nie doczekam :D wiem dobrze, jak frustrujący potrafi być brak weny i w pełni Cię rozumiem. Ale dobrze, że masz chęci do pisania, byłoby gorzej, gdyby one także odeszły.
    Ta strzelanina była ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam. Chociaż nie, bardziej byłam zaskoczona tym, że Matt ochronił Amandę własnym ciałem. Bohater się z niego robi :D
    Nie każ znowu tak długo na siebie czekać!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany! A wydawało się, że to będzie taki spokojny, luźny rozdział, tymczasem pod koniec taka niespodzianka... No powiem Ci, że nieźle mnie zaskoczyłaś :D Sądziłam, że jedynym problemem Amandy w trakcie szukania jej brata będzie upierdliwy charakter Matta, tymczasem ta cała strzelanina dowiodła, że sprawy mogą się skomplikować jeszcze bardziej, niż zdawało się sądzić na pierwszy rzut oka. Tak swoją drogą to słodkie, że Matt tak błyskawicznie zareagował i osłonił własnym ciałem dziewczynę. Może niepotrzebnie się rozpływam, w końcu zdążyłam się już zorientować, jak bardzo nieprzewidywalną jest osobą, ale jednak w sytuacji zagrożenia postąpił słusznie. Tylko dlaczego jest nieprzytomny?! Mam nadzieję, że nic złego mu się nie stało... Ogólnie coraz bardziej go lubię. Wiem, ten komentarz jest głównie o nim, a przecież to Amanda jest główną bohaterką, ale nic nie poradzę, że Matt to taka barwna, charyzmatyczna postać XD Podoba mi się jego upartość, umiejętność postawienia na swoim i atmosfera mroku, która go otacza. Jednocześnie potrafi przemówić ludzkim głosem, co udowodnił, kiedy oboje jeszcze znajdowali się w motelu. Coś czuję, że to naprawdę będzie niezapomniana podróż.
    Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy, a Tobie życzę dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry!
    Zapraszam serdecznie na watch-meburn.blogspot.com
    Można pobrać szablon, zamówić, zaproponować albo chociaż popaczeć i skomentować :).
    Serdecznie zapraszam :3
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! :*
    Zobacz, jak to jest, jak mnie nie informujesz to ja nie wiem, że jest nowy rozdział! Muszę się nauczyć, żeby co jakiś czas tu wchodzić, żeby nie mieć zaległości. ;)
    Mi ten rozdział bardzo się spodobał. Widzę, że w całej historii stawiasz na opisy. :) Przynajmniej na razie. :D
    Akcja zaczęła się rozkręcać. Czemu ktoś chciał ich zabić? Te poszukiwania są niebezpieczne. Coś większego musi się za tym kryć i ja już jestem bardzo ciekawa co! :D Bardzo spodobała mi się reakcja Matta. Obronił dziewczynę swoim ciałem, pokazał, że się o nią troszczy i o nią dba, że też jest ważna. Ten Matt zaczyna mi się podobać. :D Tylko dlaczego on jest nieprzytomny?! :( Mam nadzieję, że to nic poważnego tylko skutek jakiegoś uderzenia czy coś... Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! Mam nadzieję, że szybko go napiszesz! :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy