czwartek, 11 grudnia 2014

Cztery.

     Stanęliśmy na parkingu przed małym motelem, który na dachu miał umieszczony wielki neonowy napis, dobitnie informując przybyłych gdzie dojechali. Rozejrzałam się dookoła i dostrzegłam, że koło naszego samochodu, stoi kilka innych. Odpięłam pas i dumnie wychodząc z pojazdu, wpadłam w czarną dziurę, przez którą o mało nie skręciłam sobie kostki. 
    - Ała - syknęłam z bólu i zgięłam się, aby rozmasować obolałe miejsce. Ja rozumiałam, że raz mogłam zrobić z siebie ofiarę, ale po raz drugi? To świadczyło o moim pechu, zdecydowanie. Kiedy zdjęłam trampka, który był kompletnie przemoczony, odszukałam wzrokiem Matta, który wyciągał nasze bagaże. Był taki skoncentrowany, nieobecny, byłam ciekawa czy zorientował się czy na niego patrzę. Niespodziewanie odwrócił się, spoglądając mi w oczy. Postanowiłam skorzystać z jego uwagi.
    - Możesz otworzyć plecak i poszukać inną parę butów - poprosiłam, patrząc na niego pełnym litości wzrokiem. Czułam się bardzo niekomfortowo. Zauważyłam jak się schyla. Jak na moje nieszczęście trwało to trochę dłużej niż oczekiwałam. W pewnym momencie pomyślałam, że zemdlał czy padł z wrażenia kiedy zobaczył ile rzeczy wzięłam ze sobą. Idąc tą myślą przypomniałam sobie o pewnej istotnej rzeczy, która się znajduję w przeszukiwanym bagażu. Zrobiłam powoli krok do przodu, a przede mną stanął brunet, trzymając w ręku mój nóż. Krzyknęłam z przerażenia, cofając się kilka kroków i znów lądując w kałuży. Mówią, że gorzej być nie może, ja jestem tego zaprzeczeniem, bo może! Znajdując się w patowej sytuacji, oparłam się o maskę, próbując złapać oddech. 
    - A co tu robi ten sprzęt? Bo chyba nie wzięłaś go do krojenia chleba - powiedział chłopak, starając się zachować powagę, ale widziałam ten cień uśmiechu na jego ustach. Przyznam, że ten prawie niewidoczny gest odrobinę pozwolił mi się rozluźnić. - Co jeszcze ze sobą wzięłaś? Tasak? Piłę mechaniczną? Siekierę? Topór? - zaczął wymieniać, aż w pewnym momencie zachciało mi się śmiać. Zrozumiałam absurd tej całej sytuacji. Chciałam jak najprędzej to zakończyć i znaleźć się w jednym z tych domków, aby się umyć i przebrać.
    - Daj spokój, Matt - odparłam. Brunet z rezygnacją pokręcił głową  i skierował się w stronę recepcji trzymając w ręku swoją torbę. Ja swoją musiałam zająć się sama.
      Do recepcji trafiłam kilka minut później i zastałam Matta, który żwawo rozmawiał z blondynką, ona niemal leżała przed nim na blacie, o który on opierał swój łokieć. Sytuacja wyglądała niemal jak z taniego filmu, ale postanowiłam poczekać i poobserwować jak rozwinie się sytuacja. Najwyraźniej dziewczyna nie lubiła świadków swojego kokietowania, ponieważ jak tylko mnie zobaczyła, odsunęła się od bruneta i spoglądając na mnie z lekką wyższością spytała czy w czymś pomóc. Nie wiem co właśnie wtedy się stało z moim rozumem, może pojechał na wakacje, a może został w domu z Kate, ponieważ uśmiechnęłam się "najszczerzej" jak potrafiłam, podeszłam do Matta i  czule wypowiedziałam jedno z najbardziej żenujących w tamtej chwili zdanie "Coś się stało, skarbie?" Efekt był odwrotny od oczekiwanego. Matt zaniósł się kaszlem, a blondi spiorunowała mnie wzrokiem. W tamtym momencie głównym celem było tylko to, aby dopiec tej dziewczynie, tylko po co? Gdy tylko wszyscy wyszli z zakłopotania, szybkim ruchem ręki zabrałam klucz od recepcjonistki, o który wcześniej musiał prosić mężczyzna i z ciężką torbą, poszłam szukać numeru pokoju.
     Otworzyłam nasz uroczy pokoik. Ściany były ciemne, niemal bordowego koloru, niestety nie skojarzyło mi się to pomieszczenie z przytulnym miejscem. Po lewej stronie stały dwa łóżka, na szczęście oddzielone od siebie. Na przeciwko łóżek stała stara szafa, o brązowym kolorze, a koło niej mały stolik. Na przeciwko drzwi wejściowych jak się domyślałam była łazienka. Nie oczekiwałam tam sterylności, ale karaluchów bym nie przeżyła. Postawiłam swoją torbę obok szafy, po czym położyłam się na jedno z łóżek i przymknęłam oczy. Zmęczenie dawało swe znaki, jednak musiałam zebrać trochę siły na prysznic.
     Usłyszałam jak wejściowe drzwi się otwierają, ale nie miałam ochoty spoglądać na mojego towarzysza podróży. Już sama nie wiedziałam czy to przez moją kompromitację czy dlatego, że naprawdę go nie lubię, zaczynałam żałować, że znajduję się w tym żałosnym hoteliku, ale jak powiedziało się "A", trzeba powiedzieć "B". Dopiero jak ugiął się materac, leniwie otworzyłam powieki. Matt patrzył na mnie i wyglądał jakby się uśmiechał. Dziwne, żeby płakał, skoro się ośmieszałam na każdym kroku.
     - Zaskakujesz mnie Amanda - powiedział, po czym zamyślił się na parę sekund - Nawet mi się nie podobała, nie musisz być zazdrosna. Po tych słowach poczułam się jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody, strzelił w twarz, cokolwiek. Jak on śmiał w ogóle w ten sposób pomyśleć. Chciałam pozbyć się tylko tej blondynki! Tak, tego było za wiele. Sięgnęłam po poduszkę, która leżała tuż nad moją głową i zamachując się strzeliłam nią mu prosto w plecy, a potem w rękę, waląc bez opamiętania. Zachowałam się jak małe dziecko, nie radzące sobie z emocjami, ale zrobiło się zabawnie, kiedy on nie pozostał mi dłużny, a w powietrzu zaczęły unosić się pióra.
      Kiedy nie było już czym atakować przeciwnika, próbowałam złapać oddech. Poczułam się głupio, setny raz tego dnia. Nie chciałam się z nim dobrze bawić, nie chciałam od niego niczego, tylko tego, aby zawiózł mnie tam gdzie mój brat.
      Bez słowa wstałam z łóżka, złapałam za torbę i poszłam się umyć. Czułam się jak na rollercoasterze.
*
Witam moich czytelników po prawie trzy miesięcznej przerwie. To nieprawdopodobne jak szybko ten czas leci. Nic nie będę się tłumaczyć, to nie ma sensu. Po prostu dziękuję, że jesteście i czytacie, i za co najbardziej dziękuje to to, że wyrażacie swoje opinie. Dla was napisałam ten rozdział (mam nadzieję, że nie ostatni). Trzymajcie się ciepło :**

5 komentarzy:

  1. Cieszę się, że dodałaś nowy rozdział + uwielbiam ten szablon! Jest naprawdę śliczny :)
    Co ten Matt taki zdziwiony, że Amanda zabrała ze sobą nóż? Wydawało mu się, że pojechała z nim na krajoznawczą wycieczkę i świetnie się bawi w jego towarzystwie? Poza tym każdy, zwłaszcza kobieta, powinna być przygotowana na wszelką ewentualność. Co prawda coraz mniej wierzę w to, że akurat Matt mógłby skrzywdzić bohaterkę, ale przecież odrobina ostrożności jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
    Ta scena z dziewczyną z recepcji była bardzo udana XD Wyobrażam sobie, jak bardzo Matt ją czarował, co zresztą przynosiło zamierzony efekt, aż nagle do akcji wkroczyła Amanda, psując "gołąbeczkom" tę uroczą atmosferę. I bardzo dobrze. Mnie też ta blondi nie przypadła do gustu, choć z drugiej strony Amanda powinna przystopować, bo jeśli będzie się zachowywała w podobny sposób, to Matt będzie sobie pozwalał na coraz więcej. Te jego teksty o rzekomej zazdrości są tylko tego zapowiedzią.
    Cóż, jestem bardzo ciekawa, jaki będzie ich następny przystanek po wizycie w tym średnio przyjemnym motelu... Póki co muszą jakoś spędzić noc ;>
    Czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje pisanie bardzo się zmienia. Na lepsze, oczywiście! :) Szkoda tylko, że rozdziały cały czas są takie krótkie, ale nie będę już wymagać od Ciebie, żebyś pisała dłuższe. To taka Twoja charakterystyczna cecha. :D
    Matt cały czas mnie zakasuje. Raz jest miły, bywa, że prawie romantyczny, a czasami wręcz wulgarny. Bardzo trudno go zrozumieć i mu dogodzić.
    Czemu Amanda powiedziała do Matta skarbie?! ;o Jak dla mnie się ośmieszyła. Nie wiem w czym jej tak ta blondynka przeszkadzała, że chciała się jej pozbyć. Może naprawdę poczuła zazdrość, ale jeszcze sama nie wie, że to właśnie to? Dobrze, że go nie pocałowała. :D
    Za to ta zabawa z poduszkami mi się podobała. Lubię tego typu sytuacje. Zachowywali się jak przyjaciele, a ponoć obydwoje się nienawidzą. Naprawdę dziwna sytuacja.
    Mam nadzieję, że to nie ostatni rozdział i będziesz w miarę systematycznie dodawać kolejne rozdziały. Jestem bardzo ciekawa, jak ta historia się zakończy. Bardzo intryguje mnie zniknięcie Paula - dlaczego i jak to się stało?
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko czemu tak króciutko? Dopiero zaczęłam czytać, wkręciłam się, a już nastąpił koniec. Tego stanowczo nie lubię!
    Zachowanie Amandy - po prostu komiczne. Czytając, zaczęłam szczerzyć zęby do komputera. Biedna, tak bardzo chciała wyglądać na chłodną i dumną. Odnoszę wrażenie, że Matt wcale nie jest taki zły, jak na początku jej się wydawało. Albo się zmienił, albo cały czas była na jego punkcie bardzo przewrażliwiona. A może tylko zgrywa miłego, bo ma w tym jakiś parszywy interes. W każdym razie myślę, że Amanda powinna być przy nim ostrożniejsza. I koniecznie musi znaleźć sobie nowy przedmiot do samoobrony!
    Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  4. No co za dupek, nie pomógł jej z bagażami. No ja rozumiem, że taka dobroć nie pasowałaby do niego, ale mógł się wysilić chociaż ten raz, hahaha. ;D W ogóle zaskoczył mnie ten rozdział. Matt naprawdę nie sprawiał wrażenia groźnego, jak na początku. Wręcz przeciwnie i jeszcze się z nią wygłupiał, ani nie był zły o nóż. Jestem w szoku. Ona naprawdę była zazdrosna? Niech będzie ze sobą szczera, gdyby nie zazdrość, nie zależałoby jej na tym, by dopiec tamtej babce. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział. W niektórych momentach naprawdę zabawny. :) Czekam na kolejne z niecierpliwością. Mam nadzieję, że się pojawią. Jestem strasznie ciekawa dalszego rozwoju akcji. :)
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy