poniedziałek, 28 lipca 2014

Dwa.

      Mój sen trwał zaledwie kilka godzin, a kiedy otworzyłam oczy dotarło do mnie, że to co się wczoraj stało, to prawda. I nie ma dobrego rozwiązania z tej sytuacji. Mimo, że moje ciało potrzebowało jeszcze snu, wstałam i poczłapałam nogami do kuchni, aby wypić mocną kawę i wziąć tabletkę na ból głowy. Kiedy ekspres napełniał filiżankę, ja usiadłam na krześle przy oknie i spojrzałam na ulicę. Nie było ani jednej żywej duszy. I mieli rację, kto normalny wstaję przed szóstą rano i gapi się w okno, wciąż nie mogąc podjąć ważnej decyzji. Zastanawiałam się po co jestem potrzebna mężczyźnie i czego on chce od mojego brata, dlaczego akurat teraz? Pytania nawarstwiały się, a odpowiedzi nie było żadnej. Wzięłam filiżankę z blatu i poszłam z powrotem do pokoju, aby przejrzeć zawartość szafy. Jeśli miałam się wybrać na wycieczkę, musiałam wybrać czy ubrać uwodzicielską sukienkę, żeby Matt nie mógł mi się oprzeć i pod wpływem mego wdzięku, odpowiedziałby na wszelkie pytania, a może lepiej nałożyć na siebie dres, aby nie przyszły mu lubieżne myśli do głowy.
    Usiadłam na łóżko i dopiłam kawę, kiedy usłyszałam delikatne pukanie do drzwi. W nich stała Kate, w swojej beżowej piżamie w misie. Wyglądała jak dziewczynka z podstawówki, ale bardzo piękna. Obdarowałam ją bezradnym spojrzeniem, na co weszła do środka i zobaczyła otwartą szafę.
    - Zdecydowałaś się z nim pojechać? - Nie wiedziałam czy to pytanie, czy bardziej stwierdzenie, ale tylko wzruszyłam ramionami. Nie było dobrej odpowiedzi, a na pewno ja jej w tej chwili nie znałam. Miałam ochotę uciec od Matta i na własną rękę odnaleźć brata, szkoda, że nie miałam ani jednego, maleńkiego tropu. Wszystko mogło wtedy potoczyć się inaczej. Kiedy ja rozpaczliwie biłam się z myślami, koleżanka podeszła od szafy i wyciągnęła jasne dżinsy i granatowy top z kieszonką na piersi. Czy to miało oznaczać, że mam jechać? Takie było jej zdanie? Chciałam ją oto zapytać, ale z moich oczu popłynęły łzy, przez co gardło ścisnęła wielka gula. Otarłam dłonią mokry policzek i biorąc ubrania pod pachę, poszłam do łazienki. Wzięłam długi, gorący prysznic, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, a kiedy wyszłam z pomieszczenia było już po ósmej. Miałam ochotę zatrzymać czas, ale on na przekór mnie, miałam wrażenie, że przyspieszył. Trzy godziny dzieliły mnie od wyjazdu, dokądś, w nieznane.

     W kuchni siedziała Kate, pijąc swoją ulubioną zieloną herbatę i czytając gazetę o modzie. Chciałam zapamiętać ten widok, swojej współlokatorki. Kiedy mnie zauważyła, odłożyła czasopismo i uśmiechnęła się do mnie pocieszająco. Ja mimo iż chciałam nie umiałam odwzajemnić tego gestu. Po prostu usiadłam koło niej. 
    - Zjesz coś? Mogę zrobić jajecznicę albo tosty - powiedziała i nie czekając na odpowiedź, otworzyła lodówkę, aby wyciągnąć potrzebne produkty. Byłam jej wdzięczna, że nie próbuje na siłę odwlec mnie od poszukiwań własnego brata, chociaż wiedziałam, że to co robię jest złe. Nie znałam drugiego takiego człowieka, który podjąłby tak lekkomyślną decyzję. Po kilku minutach pod moim nosem stał talerz z jajecznicą ze szczypiorkiem. Uwielbiałam to danie, jak i ten zapach. Podziękowałam Kate za to i zabrałam się za jedzenie. 
      Obie poszłyśmy do mojego pokoju i zaczęłam pakować do plecaka kilka potrzebnych rzeczy. Ubrania na przebranie, kosmetyki. Zdziwiłam się kiedy Kate poszła do kuchni i wróciła z nożem w ręce. Moja twarz pobladła, a ja poczułam jeden wielki ścisk w żołądku. 
     - Sama mówiłaś, że ten Matt jest niebezpieczny. Weź to - rzekła spokojnym głosem, a ja wyciągnęłam ku niej drżącą dłoń. Nie widziałam co mam zrobić z tym sprzętem, który powinien służyć do krojenia chleba, mięsa, a nie do obrony własnej. Kate pokiwała głową zachęcająco, więc dla świętego spokoju schowałam narzędzie do bocznej kieszeni torby.
      - Jak myślisz? Wrócę żywa i z bratem? - zapytałam, chciałam usłyszeć, że wszystko będzie dobrze, że to co robię, to robię w słusznej sprawie, że to jedyna rozsądna opcja, ale blondynka wzięła mnie tylko za dłoń i spojrzała w oczy po czym dodała - Amanda, dobrze wiem, że gdybyś została, nigdy byś sobie tego nie darowała. Będę trzymać kciuki, aby się udało, uważaj na siebie i obiecaj mi, że wrócisz, pokój będzie na ciebie czekał. - Te kilka szczerych słów od współlokatorki sprawiły, że rozpłakałam się na nowo, tym razem nie hamując potoku  łez, po chwili obie szlochałyśmy mocno się do siebie przytulając. 
      - Jesteś kochaną przyjaciółką, Kate. Jakby mnie długo nie było i nie będziesz mi ze mną żadnego kontaktu, idź na policję. Wyjaśnij sprawę, zgłoś zaginięcie. Trzeba wziąć różne opcje pod uwagę.
       - Oczywiście, choć nie biorę czarnego scenariusza pod uwagę. 
      Zostało dziesięć minut do godziny jedenastej. Bałam się, tak strasznie się bałam. Moje ciało było jak sparaliżowane, a w głowie miałam tylko jeden cel: odnaleźć brata. Nie liczyło się dla mnie to czy miałabym przy tym współpracować z mężczyzną czy nie. Choć mu nie ufałam, chciałam wierzyć, że wszystko będzie tak jak zaplanowałam. Ubrałam na stopy czarne trampki i ostatni raz przed wyjściem uściskałam blondynkę. Kate pogładziła mnie po plecach, po czym otworzyła drzwi. Dobrze zdawała sobie sprawę, że jak zaraz nie wyjdę to wszystko przepadnie. Zakładając na ramię plecak, poszłam schodami na dół. I zobaczyłam go, stał, opierając się o maskę samochodu i czekał. Czekał na mnie.
      

5 komentarzy:

  1. Cześć! ;*
    Zacznę od tego, że jest kilka błędów i w niektórych miejscach brakuje przecinków. Trochę utrudniło mi to czytanie, ale po przeczytaniu zdania drugi raz, zaczęłam rozumieć. W wolnej chwili zwróć na to uwagę. ;)
    Jak dla mnie ten rozdział jest trochę przygnębiający. Brakowało jeszcze deszczu i burzy za oknem, to w ogóle miałabym dreszcze na plecach. :D
    Cieszę się, że dziewczyna postanowiła udać się w tę podróż. Robi to dla brata i mam nadzieję, że go odnajdzie. Wydaje mi się, że Matt nie ma złych intencji wobec niej, ale wszystko może się wydarzyć.
    Kate to świetna przyjaciółka i współlokatorka. Pomogła dziewczynie choćby swoją obecnością. Pewnie gdyby nie ona, to Amanda nie zdecydowałaby się, czy jechać.
    Robi się coraz ciekawiej i jestem bardzo ciekawa konfrontacji Matta z Amandą oraz całej ich podróży.
    Życzę dużo weny i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i dobrze, że się na to zdecydowała, bo być może to jedyna szansa na odnalezienie brata. Mam tylko nadzieję, że nie będzie żałowała i poradzi sobie, gdyby co... Niepokoi mnie ten Matt. Może jednak nie będzie chciał jej skrzywdzić. Cóż, tu mam pewne wątpliwości, więc zabranie noża to był dobry pomysł. Może się obronić, jak coś. Ale liczę na to, że jednak nie będzie musiała go używać. No, to teraz jestem ciekawa, co dalej. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak właśnie czułam, że Amanda zdecyduje się na podróż w nieznane z nieobliczalnym Mattem, wiedziona obietnicą odnalezienia brata. Nie krytykuję jej za tę decyzję, wręcz ją popieram, chociaż mogę się tylko domyślać, jakie mogą być tego konsekwencje. Ale chyba każdy zrobiły dokładnie to samo na miejscu głównej bohaterki. W końcu rodzina jest bardzo ważna, a mimo wszystko jest jakaś szansa na znalezienie Paula, może akurat Amanda wróci z bratem u boku.
    Bardzo, ale to bardzo mi się podoba więź, która łączy Amandę z Kate. Kate to wspaniała przyjaciółka, bardzo wyrozumiała i empatyczna; potrafi coś doradzić, a jednocześnie nie kręci nosem i nie marudzi, tylko akceptuje każde działanie, jakie podejmie druga osoba. Zresztą sądzę, że Kate również podjęłaby się tego zadania, jakim jest odnalezienie brata. Troska, z jaką traktuje Amandę rozczuliła mnie. Zrobiła jej śniadanie, nie próbowała namawiać do zmiany decyzji, pomogła się spakować i dała wiele wsparcia. Mam nadzieję, że dziewczyny jeszcze się zobaczą, zresztą nie dopuszczam do siebie innej opcji.
    Trochę się boję, co może czekać Amandę podczas podróży z Mattem, ale mimo wszystko jestem dobrej myśli. Oby Matt zaprowadził ją do Paula i przywiózł bezpiecznie z powrotem.
    Jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej, dlatego już czekam na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem zdziwiona, że Amanda pojedzie z Mattem, chociaż jestem ciekawa tej całej historii między nimi. Tak zobaczyć ten charakterek psychopaty i to, co zrobił kiedyś. Ciekawi mnie to nie zmiennie. Ogólnie sama bym pojechała, jakby stało się coś moim braciom. Ona o jednego się martwi i z lekkim wahaniem pojechała go szukać. Ja dla moich czterech braci nawet bym się nie zastanawiała. Zrobiłabym dla nich wszystko, więc sądzę, że Amanda będzie się trzymać tej myśli i ta chęć znalezienia żywego brata pomoże jej przezwyciężyć jakieś dziwne zachowania Matta. :D Da radę! :D
    Czekam na dalej!:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw czytam nagłówek zresztą jak zawsze choć składa się tylko z jednego słowa a później czytam rozdział. Czytam i czytam i nawet nie zauważam, kiedy dobiega on końca. Pisze lekko i bardzo ciekawie. Rozdział smutny, ale dobrze, że zdecydowała się pojechać razem z nim. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy