sobota, 12 lipca 2014

Początek.

      Mieszkałam z Kate od pięciu lat. Mogłam pokusić się o stwierdzenie, że była jedyną bliską mi osobą, która pomogła mi w czasie, kiedy byłam w rozsypce. Cały czas odczuwam konsekwencje tego, w co wpakował się mój brat. Od tych pięciu cholernych lat, nie miałam od niego ani jednej wiadomości, która ukoiłaby moje zszargane nerwy i wciąż krwawiące serce. Nie było dnia kiedy nie zastanawiałabym się gdzie i co robi, co go tak zajmuję, że nie może przysłać jednego SMS do jedynej, rodzonej siostry. Były tylko dwie opcje, albo mnie nienawidził, albo... nie żył. Z powodu mojej niegasnącej miłości do brata, nie mogłam dopuścić myśli, że stało mu się coś złego. Czasami udawało mi się oszukiwać siebie, ale nie mogłam dużej ukrywać tego, że jest mi coraz ciężej i chciałabym poznać prawdę, nawet tą najbrutalniejszą. 
     Właśnie kończyłam kroić warzywa, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, które z każdą sekundą przybierało na sile, jakby ktoś bardzo się niecierpliwił. Szczerze, zirytowało mnie to, a z drugiej zaciekawiło. Podeszłam bliżej, aby wyjrzeć przez wizjer, ale osoba, która stała po drugiej stronie odwrócona była tyłem. Wytarłam dłonie w trzymany ręcznik, który po chwili odrzuciłam na bok. Przeczesałam ręką włosy i nacisnęłam na klamkę. Byłam osobą z natury miłą i życzliwą. Uśmiech prawie nigdy nie schodził mi z twarzy kiedy z kimś rozmawiałam, ale tym razem było inaczej. Moje oczy zrobiły się wielkie, a usta samoczynnie rozwarły, dając wyraz zdziwienia nad tym kogo właśnie zobaczyłam. Przełknęłam głośno ślinę, a mężczyzna, który właśnie stał przede mną zmierzył mnie od stóp do głów, przez co zrobiło mi się jeszcze bardziej nieswojo. Próbowałam pozbierać z ziemi resztki pewności siebie i oddaliłam się na bezpieczną odległość, czekając na rozwinięcie akcji.
   - Pięć lat, Amanda - powiedział niskim głosem mężczyzna, z kruczoczarnymi włosami na głowie. Przymknęłam na sekundę powieki, serce waliło mi jak oszalałe. Tak bardzo chciałam, żeby okazał się koszmarem, który zaraz zniknie. Próbowałam przybrać wyraz twarzy, który nie zdradzałby moich emocji, cóż, chyba byłam kiepską aktorką. 
    - Nie denerwuj się, przyszedłem w pokojowych zamiarach. Wpuścisz mnie? - zapytał, cały czas będąc opanowanym i spokojnym. Ja za to w głowie miałam istny chaos, tornado, huragan, wszystkie kataklizmy świata. Przecież ja nie chciałam mieć z tym człowiekiem nic do czynienia! 
    - Matt, posłuchaj, nie widzieliśmy się pięć lat, zamknę drzwi i udam, że ciebie tutaj w ogóle nie było, ok? - Chciałam aby dosłownie zrozumiał moje słowa, nie miałam ochoty się kłócić, a wiem, jaki bywał wybuchowy. Zaśmiał się, ale to nie zwiastowało ugody, zaczęłam się naprawdę bać. 
   - Nigdy nie przychodzę bez powodu skarbie, albo mnie wpuścisz, albo będę musiał użyć siły - odparł ostrzejszym tonem, aż moje włosy na ręce stanęły dęba. Jeśli chodzi  o zastraszanie ludzi, hm, miał w tym wprawę. Kątem oka rozejrzałam się po korytarzu, ale żaden sąsiad nie miał ochoty w tym czasie wyjść z psem na spacer, ani do kiosku po gazetę. Przeklęłam ich w duchu, wznosząc oczy ku górze, prosząc o jakiś cud.
   - Nie wejdziesz. A jeśli nadal będziesz uprzykrzał mi życie, zadzwonię po policję. - Matt na to tylko wzruszył  ramionami i sam wyciągając telefon z kieszeni, wybrał numer na posterunek. Ogłupiałam. 
    - Widziałem twoją współlokatorkę. Niezła laska, hm, co mógłbym z nią zrobić - powiedział niemal szeptem, przygryzając przy tym wargę.
    - Nie zrobisz jej krzywdy! - niemal wykrzyczałam. - Właściwie powiedz mi w jakiej sprawie chcesz ze mną porozmawiać?
    - Widzisz, tak się składa, że twój brat żyje i wiem, że chcesz go znaleźć, tak samo jak ja - rzekł stanowczym tonem, po czym jak niechętnie otworzyłam szerzej drzwi, przekroczył próg mieszkania. 

6 komentarzy:

  1. Hej. Dziękuję za komentarz :)
    Dopiero teraz mogłam przeczytać ;)
    Fajnie, że mialam okazję przeczytać ''Początek'', a nie np. 20 rozdział, bo byłoby trudniej się odnaleźć. :)
    Ten Matt jest jakiś straszny !! Żeby jej grozić? JAK on tak może?! I jeszcze raczył wciągać w to jej wspóllokatorkę, która nie ma nic wspólnego ze sprawą tak? wrrrr xD
    Ciekawa jestem jak to dalej sie potoczy, skoro go wpuściła, cos on na pewno odwali...albo sie myle.
    No i co z jej bratem?

    Ciekawie się zapowiada ;)

    xoxo ;*

    siostrzenica policjanta blogspot com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście od razu postanowiłam zajrzeć, kiedy powiadomiłaś mnie o nowym blogu. Za zachętę posłużył mi śliczny szablon oraz dobór bohaterów: Ian, Kaya i Claire <3 Mam jednak nadzieję, że pod-maska-uczuc również będziesz kontynuowała :)
    Ten pierwszy post zrobił na mnie duże wrażenie, opowiadanie zapowiada się naprawdę interesująco! Jestem bardzo ciekawa przeszłości Amandy i tego, dlaczego jej brat tak nagle wypisał się z jej życia. Trochę to samolubne z jego strony, ktoś mógłby pomyśleć, jednak skoro ktoś unika kontaktu z najbliższą na świecie osobą, na dodatek bez powodu, to oczywisty znak, że stało się coś złego. Przez chwilę wydawało mi się, że to właśnie brat Amandy pojawił się w drzwiach, lecz tu czekało mnie zaskoczenie. Matt nie zrobił na mnie przyjemnego wrażenia, choć cały czas miałam przed oczami Iana i muszę powiedzieć, że znakomicie dobrałaś wizerunek postaci :) Jak widać Amanda doskonale zna swojego gościa, z kolei on posiada najwyraźniej informacje o jej bracie i również go szuka. Ciekawe, o co w tym wszystkim chodzi.
    Zaczęło się niesamowicie, dlatego już nie mogę się doczekać ciągu dalszego. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypadkiem natknęłam się na bloga :) Początek jest fajny, tajemniczy i po prostu ciekawy, więc czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! ;*
    Szczerze, to zdziwiłam się Twoim zaproszeniem na tego bloga. Masz jednego, na którym od dłuższego czasu nie dodajesz rozdziału, a teraz zakładasz nowe opowiadanie. :D Ale rozumiem, że to taka wakacyjna historia. Kiedyś, rok temu, też coś takiego było. Pamiętam. :D Mam tylko nadzieję, że rozdziały będą pojawiać się dość często, i że nie zapomnisz o drugim blogu. ;)
    A teraz do sedna. :D
    Historia już mi się podoba. Czuję tajemnicę, dużą tajemnicę i to mnie intryguje. Lubię zagadki, lubię nie wiedzieć o co chodzi i odkrywać prawdę wraz z bohaterami.
    Co się stało z bratem Amandy? To główny cel tego opowiadania. Bardzo mnie ciekawi czemu zniknął i nawet się nie odezwał do siostry? Intuicja mówi mi, że mieli dobre relacje.
    Czemu dziewczyna tak nienawidzi tego Matta? Co on jej zrobił w przeszłości? Mam nadzieję, że będzie kiedyś o tym mowa. ;) Skąd on wie, że brat dziewczyny żyje? Coś wtajemniczony trochę w to jest. Czy to był jego kumpel, że też chce go odnaleźć? Ile pytań, haha. :D Mam ich jeszcze więcej, ale nie będę już zaśmiecać komentarza. :D
    Jestem ciekawa, jak będą wyglądać ich poszukiwania i jaka prawda kryje się za tym wszystkim. Nie mogę doczekać się nowego rozdziału; te pytania mnie zeżrą. :D
    Pozdrawiam! ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuhuhu, zaczyna się tajemniczo i złowieszczo... Pięć lat nie widziała brata... koszmar, tak długo. Nic dziwnego, że tak bardzo się martwi. Ale dlaczego zniknął? Co się z nim dzieje? I kim jest ten Matt... groźny się wydaje. Pewnie ona ma powody, by się go bać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem tutaj pierwszy raz, trochę późno znalazłam tego bloga, ale wiem, że zostanę na dłużej. Piszesz świetnie. Bardzo zaintrygował mnie ten rozdział. Jestem naprawdę ciekawa rozwoju akcji. W wolnej chwili postaram się nadrobić pozostałe rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy